Dziś przypada 82 rocznica dotarcia do niemieckiego obozu Dulag 121 w Pruszkowie pierwszego transportu wypędzonych z warszawskiej Woli mieszkańców walczącej stolicy Polski.
Po trwającym wiele godzin nocnym marszu z kościoła św. Stanisława przez Włochy, Ursus i Piastów ponad trzy tysiące skrajnie wyczerpanych kobiet, dzieci i starców dotarła nad ranem do bramy nr XIV warsztatów kolejowych w Pruszkowie (od strony szosy warszawskiej biegnącej przez Piastów).
To byli pierwsi mieszkańcy Woli ocaleli z rzezi pierwszych dni Powstania Warszawskiego. Młodzi mężczyźni byli nadal mordowani przez Niemców. Tędy, w kolejnych transportach już w większości kolejowych, przybywały do Dulagu 121 kolejne transporty deportowanych mieszkańców Warszawy.
Tu Niemcy rozdzielali rodziny, formowali transporty więźniów na roboty przymusowe w Niemczech, innych do obozów koncentracyjnych, a pozostałych w głąb Generalnej Guberni. Przez obóz Dulag 121 przeszło od 7 sierpnia do 5 października 1944 roku ponad pół miliona mieszkańców powstańczej Warszawy.

Warunki pobytu w obozie były skrajnie trudne, brakowało praktycznie wszystkiego. Zadanie pomocy wypędzonym i opieki nad nimi spadło na barki polskiego personelu, Niemcy nie wzięli na siebie żadnych zobowiązań w tym zakresie. Pomoc medyczną, wyżywienie i akcję wydobywania więźniów z obozu organizowała Armia Krajowa, Rada Główna Opiekuńcza, Polski Czerwony Krzyż i inne organizacje humanitarne.
Obóz Dulag 121 z całym jego okrucieństwem obciąża Niemców i jest niemiecką zbrodnią specjalną, jak określił ją nieżyjący już historyk i żołnierz Armii Krajowej Zdzisław Zaborski.


fot. Łukasz Szuplewski



Dodaj komentarz